PATRIOTa - film o gen. Starosteckim

Projekt
zakończony

114

wspierających

Film

kategoria

Warszawa

miejscowość

Projekt zakończony

do zakończenia
21.05%
6735.0000 / 32000zł

AKTUALNOŚCI

4 paź 2012, 13:08:00

[4 października 2012] Historia powstania filmu


 




 



 


O generale Starosteckim dowiedziałem się przypadkiem w połowie 2009 roku od przyjaciela, którego wuj - sędziwy bardzo - był zalążkiem całego zamieszania.


 


W krótkich słowach Paweł (przyjaciel) przybliżył mi postać człowieka, który był głównym konstruktorem głowicy rakiety PATRIOT, a na dodatek kawalerem Orderu Virtuti Militari za bitwę o Monte Cassino i bodajże drugim (po Kazimierzu Pułaskim) polskim generale z obywatelstwem amerykańskim. Spotkałem się potem z wujem Pawła i wiedziałem, że nie ma co czekać, bo ludzie nie żyją wiecznie. Najpierw odwiedziłem mieszkających w Łodzi braci generała Starosteckiego. Nagrałem pierwsze rozmowy, z których dowiedziałem się więcej o aferze wokół Monte Cassino. Pan Starostecki ma inną wersję zdobycia, kluczowego dla losów bitwy, wzgórza o nazwie Widmo. Inną niż opisał Wańkowicz, inną niż chcieliby widzieć jego dawni koledzy z pułku. Twierdzi, że to nie jego dowódca, ale on, zastępca, poprowadził czołg na wzgórze, wspinając się tam jako pierwszy. Jego dowódca, Jan Kochanowski, miał stchórzyć a Starostecki go znokautował. Kiedy po latach chciał to wyjaśnić (Kochanowski także odebrał Virtuti i w książce Wańkowicza jest przedstawiany jako bohater) rozpętała się tzw. "druga bitwa o Monte Cassino" jak ją nazwała Aleksandra Ziółkowska Boehm - niegdyś sekretarka Wańkowicza, obecnie pisarka i opiekunka jego spuścizny (z  nią też nagrałem rozmowę). Kiedy odwiedziłem Instytut Sikorskiego w Londynie, na hasło Starostecki poczułem lodowaty chłód, po czym wręczono mi grubą teczkę z opisem "sprawa Starosteckiego". Obrócił przeciwko sobie wszystkich dawnych kolegów, ale wygląda na to, że to on jest bliższy prawdy niż cała rzesza żołnierzy, z który żaden nie był w owym feralnym czołgu. Wyjaśnienie sprawy Kochanowskiego i sprostowanie nierzetelności Wańkowicza stało się sensem ostatnich lat życia generała.


 


Zdecydowałem się, że pojadę na urodziny generała Starosteckiego do Sarasoty na Florydę. Jakimś cudem zdobyłem pieniądze na bilety lotnicze, załatwiłem wizę, zabrałem Kubę operatora i Zośkę dźwiękówkę. Do USA polecieliśmy na tzw. „zupełnego wariata”. Bez żadnej gwarancji, że ktokolwiek nam pomoże lub w ogóle zainteresuje się tematem. Równolegle z nami polecieli Paweł i jego przyjaciel Ronny (postać dla filmu - jak się później okazało - bardzo istotna). Wylądowaliśmy w lutym 2010. Urodziny przypadały na 8-go.


 


W Sarasocie przywitał nas syn generała, Andrzej i sprawy potoczyły się zupełnie już swobodnie. Spędziliśmy fascynujący tydzień w Sarasocie nagrywając rozmowy z gospodarzem, jego żoną i z Andrzejem. Kiedy nadszedł dzień urodzin okazało się, że byliśmy na nich jedynymi gośćmi. Tak się złożyło, że nikt z rodziny nie mógł się zjawić. Generał Starostecki swoje 91 urodziny spędził w towarzystwie poznanych przed kilkoma dniami gości z Polski. Jak się później okazało, były to jego ostatnie urodziny. Mam w materiałach wzruszającą dziś już scenę, kiedy generał zachowuje świeczkę z tortu, w kształcie cyfry 9 mówiąc, że jeszcze się przyda…


 


Przywiozłem mnóstwo nagrań.


 


Zacząłem to montować. Szukać archiwów. Zapożyczyłem się na wyjazd, opłacałem hotel i wyżywienie dla siebie i ekipy. Ale wierzyłem, że jakoś to ułożę. Kiedy już było bardzo źle rękę wyciągnął do mnie Ronny udzielając pożyczki na dalszą pracę. Opłaciłem ekipę, zdobyłem trochę archiwaliów, spłaciłem podróż i montowałem.


 


Dziś mam ponad dwadzieścia wersji montażowych.


 


Generał zmarł w Sylwestra 2010/2011, dwa miesiące przed ukończeniem 92 roku życia. Jego żona po tym zapadła na poważną chorobę, niewiele pamięta, nie ma już z nią normalnego kontaktu. Udało mi się zarejestrować ich świadectwo w ostatniej chwili.


 


Dziś film jest ukończony w 80%. Mam zmontowane 58 minut. Musze dograć trochę kontekstowych zdjęć, zakupić licencje do materiałów archiwalnych, sfinalizować montaż, wgrać lektora, znaleźć kompozytora, który napisze muzykę i udźwiękowić film. Potrzebuję na to 32 000. Włożyłem już ok. 120 000 - licząc, oczywiście, także własną pracę. Dzięki wam pojawiła się realna szansa na dokończenie filmu, dlatego proszę Was o wsparcie mojego projektu w ramach akcji finansowania społecznościowego!

Regulamin komentowania

Wybierz nagrodę